niedziela, 23 czerwca 2013

rowerem na ognisko

w Lesie Kabackim jest takie miejsce gdzie chyba pół Warszawy przychodzi na pikniki i ogniska, no i my tam wylądowaliśmy :) Pojechaliśmy tam rowerem (a od nas od domu to jakieś 23 kilometry w jedną stronę) bo niby czemu nie. Mamy przyczepkę dwuosobową, jest gdzie gitarę zabrać i prowiant, więc tylko trzeba dojechać :) No i pojechaliśmy :) 
Na początku trafiliśmy na super trasę - szutrowa droga po wale przy Wiśle, potem owszem były miejsca gdzie trzeba było uważać - bo ścieżka rowerowa w budowie ale jechało się super!!! 





W Powsinie wyjechaliśmy na wielką autostradę rowerową prowadzącą do Konstancina Jeziornej... no i czasami ciężko tam się wcisnąć do ruchu - ale nie dziś  :) 

A potem to już tylko pędem na miejsce  docelowe. Dotarliśmy, znaleźliśmy znajomych i wybraliśmy się na poszukiwanie drewna :) Poszliśmy szukać go do lasu. Są tacy co się nas pytali skąd mamy tyle drewna???, i prawie padło w odpowiedzi "z lidla" - bo jak dla nas to oczywiste że drewno z lasu się przynosi :) tylko trzeba umieć szukać :)
 Ko buszował też w zbożu - ale przekonał się że tam drewna nie ma!
Za to obok ogniska była super piaskownica - następnym razem bierzemy łopatki!!!!
Oczywiście Ig jak to na kucharza przystało pomagał przy przygotowaniu warzyw do pieczenia

 No i oczywiście było granie na gitarze :)
 
 A tak nam się wracało - późno w nocy, ale pusto było :)



2 komentarze:

  1. aaale Wam fajnie bylo!!!
    my bylismy w zoo i dlugo zabalowalismy, bo mase przezyc bylo - oj mase...
    i dzieciongi padly o 18, dlatego nawet nie dzwonilam juz...ale zazdroszcze Wam po cichutku, ze byliscie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochana o 18 to my dopiero na siekierkowskim byliśmy :)
      ale może następnym razem - bo suuuuuperrrrr było :)

      Usuń