niedziela, 28 lipca 2013

nie gubimy się

My nie zamierzamy i nie chcemy się gubić i aby tak się nie stało, jest sporo "pomocników" dla już zgubionych dzieci. Bo z dziećmi nigdy nic nie wiadomo. Ja będę miała na oku dwóch i pewnie poradzę sobie jak zwykle, ale gdyby co to mamy kilka pomysłów z których korzystamy też na placach zabaw, wyjazdach i na większych imprezach.

Po pierwsze
coś co mamy do testowania na tegorocznym Woodstocku czyli infopaski - małe, kolorowe tatuaże dla dziecka na których możesz zapisać numer telefonu. Przyklejamy na rękę w widocznym miejscu i gotowe. My czekamy jak do nas dotrą i mam nadzieję że zdążą - a wyglądają bajecznie!!!!!
:)))


Po drugie paski tyvek o których pisałam w poście o opaskach na rękę
Po trzecie pisanie markerem na ręce - tak robiliśmy na Woodstocku w 2011 roku, ale powiem wam zmywa się po kilku godzinach :/
Po czwarte coś dla większych dzieci - możecie umawiać się w jakimś punkcie, np pod wieżą, po prawej stronie sceny, przy biurze prasowym przy jakimś "waszym" umówionym miejscu - ale takim by było widoczne i byście mogli się tam zawsze znaleźć.

No i powiem Wam nie gubcie się!

PS. infopaski dotarły od piątku testujemy!!!!!

5 komentarzy:

  1. Bardzo fajny post! Mam nadzieję, że rodzice skorzystają z tych bardzo fajnych rad w razie zaginięcia dzieciaczka.

    Pozdrawiam i zapraszam: http://evangelion1989.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam
    Wybieramy sie w przyszlym roku z dzieckiem na Przystanek Woodstock. ja wpadlem na pomysl koszulek. Kupic koszulke i zrobic prasowanke z imieniem i numerami telefonow.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, byliśmy z dzieciakami w 2012. Syn Filip 10lat i córka Zuzka 6lat. Zgubić dzieciaki jest trudno :) kwestia organizacji i odpowiedzialności, jednak po naszych doświadczeniach przestrzegam wszystkich rodziców przed rozbijaniem namiotu przy większych grupach. Im dalej tym lepiej. Pierwsze dni są jeszcze w miare pozytywne, jednak w pewnym momencie przeszkadza jak próbujesz zrobic dzieciakowi śniadanie lub kolacje i jakiś "trzeźwy inaczej", nie uzywa toytoy'a i akurat sika tuż przy twoim namiocie. Niestety zamknięte/płatne pole namiotowe jest najdroższe jakie w życiu widziałem. Dodatkowo z takich mało pozytywnych sytuacji to brak tolerancji dla dzieciaków, np w kolejce do ubikacji, czy też po jedzenie. W pierwszym dniu, wszyscy są fajnie nastawieni, że jesteś z dzieciakiem itd, ale w kolejnych dniach juz niestety ale tolerancja kończy się i dzieciaki wymiękają. My z uwagi na odczucia dzieciaków dotrwaliśmy do soboty rano. Bardzo ważnym elementem jest zabezpieczenie odpowiedniej ilości wody i jedzenia dla dzieci, bo my dorośli damy jakoś radę. Festiwal jest czymś niesamowitym, tylko szkoda, że organizator, przy tak wielkim przedsięwzięciu nie wyodrębnia sektora dla rodziców z dzieciakami. Wjeżdżając na festiwal nikt nie potrafi określić gdzie z dzieciakami będzie najbezpieczniej. W razie pytań prosze pisać (lorak(at)kedud.pl)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja w tym roku jadę z 11-letnią kuzynką (Młoda po raz 1-szy), więc zobaczymy, jak to będzie wyglądało. Pozdrowienia :)



    --
    storyoframona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mazałem pisakiem do płyt imię, nazwisko i numery telefonów, na łapce. Do tego miejsce w które ma się udać po zagubieniu kontaktu z rodzicami. Przeżyliśmy :)

    OdpowiedzUsuń