sobota, 9 listopada 2013

ręcznie malowane labirynty

Chyba stanę się ekspertem od labiryntów. Ciągle muszę je malować i malować i.... tak bez końca :)
Ig bardzo je lubi, więc co chwila je maluję. Na czymkolwiek.
Są wersje proste i bardziej skomplikowane

Są z zadaniami że trzeba kogoś po drodze zabrać, i takie gdzie maluję same kreski. Ma być zadanie i już :) 

Chyba powinnam zamiast pisać tego posta iść malować te labirynty :)

3 komentarze:

  1. Moja Jula też miała fazę na labirynty. Ja je po prostu drukowałam hurtem z netu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, i polecam wydrukowanie i wkładanie po jednym do ofertówek. Można po tym pisać pisakiem do białych tablic i zmazać. Wtedy wystarczy mieć ok.20-30 labiryntów i dawać je na zmianę.

      Usuń
    2. próbowałam.... ale chyba miałam za mało wersji.... bo się szybko nimi nudził,
      a takie tworzone odręcznie więcej frajdy mu dawały, a i zadania co rusz dorzucałam np. najpierw auto jedzie po chłopca, potem po kwiatek, potem do domku, itp :)))
      ale odświeżymy ten pomysł :)))

      Usuń